🎁 Misja W Afganistanie Forum

Święta jak zwykle, Diary of a Wimpy Kid Christmas: Cabin Fever, Brtiney Spears: droga do wolności, Rodzina Świątecznych i magiczny hotel. W dzisiejszym rankingu wracamy do filmów przedstawiających wojnę w Afganistanie. Konflikt trwający przez niemal 20 lat trafiał na pierwsze strony gazet, na wiele miesięcy milknął w publicznym Opis. Żołnierze drugiego plutonu pierwszej kompanii piechoty zmotoryzowanej szkolą się przed kolejnym wyjazdem do Afganistanu. Będą teraz spędzać więcej czasu na poligonach, a ich rodziny będą musiały oswoić się z nieobecnością bliskich. Dowodzenie plutonem ma objąć młody oficer - porucznik Paweł Konaszewicz - dla którego państwo. Misja ta, wraz z rozpoczętymi w 2005 r. działaniami w Afganistanie, stała się te-stem możliwości podejmowania przez Wojsko Polskie działań operacyjnych. Zaangażowa-nie w obie operacje było również testem wiarygodności Polski jako członka NATO. Sekretarz generalny NATO: nikt nie spodziewał się tego, co stało się w Afganistanie. To, co widzieliśmy w ostatnich tygodniach, było wojskowym i politycznym upadkiem, którego nikt się nie Dwukrotnie służył w Polskim Kontyngencie Wojskowym w Iraku, a w 2010 r. wziął udział w misji w Afganistanie. Został odznaczony m.in. Gwiazdą Iraku, Gwiazdą Afganistanu, odznaką za rany i kontuzję i medalem ISAF. W 2017 r. Tkaczyk złamał kręgosłup. "Pamiętam, że spotkaliśmy się kilka tygodni przed wypadkiem +Tasiora+. Koszt misji Bundeswehry wyniósł 17,3 mld euro. 05.10.2021. 20-letnia misja niemieckich sił zbrojnych w Afganistanie okazała się fiaskiem, choć pochłonęła miliardy euro. Większość Krynica Forum 2022. Krynica Forum 2023. Rynek nieruchomości - INPON 2023. Wyższy poziom chmury. Cybersec Forum. Kongres ESG Polska Moc Biznesu. misja w afganistanie. afganistan. kraj. Humanitarnej w Afganistanie z lotniska w Kabulu do miejscowych magazynów. Po powiększeniu stanu osobowego do 1200 osób misja zaczęła przybierać charakter stabilizacyjny. Do głównych zadań żołnierzy kontyngentu należy:4 prowadzenie w przydzielonym sektorze odpowiedzialności operacji przeciw rebeliantom; Misja w Afganistanie, obok misji w Iraku stanowiła największe wyzwanie dla Wojska Polskiego po II wojnie światowej. To była bardzo trudna misja, skrajnie trudna ze względów wojskowych, geograficznych, klimatycznych, kulturowych. Chcę podkreślić bardzo mocno, że ten czas próby okazał się zwycięski dla żołnierzy Wojska Polskiego. glob1 napisała: Wstrzasajacy film nic tu wstrzasajacego. to normalka tego swiata. soviecka misja w Afganistanie w latach 1979-1987 byla taka sama. Ponad 100 żołnierzy państw członkowskich NATO i Partnerstwa dla Pokoju oraz 60 afgańskich żołnierzy i policjantów rozpoczęło w Bydgoszczy dwutygodniowe szkolenie dla zespołów doradczo Od wielu lat bowiem uczestniczy w międzynarodowych misjach pokojowych i wnosi wkład w walkę o pokój i bezpieczeństwo na świecie. Przypomnijmy, że w ślad za postanowieniami NATO Gruzja ogłosiła 14 kwietnia, że wycofa cały kontyngent wojskowy z Afganistanu, w którym przebywa 860 gruzińskich żołnierzy. Oprac. DJK, ekhokavkaza.com U5Mou. Setki kilometrów bezdroży. Przez pustynie, płaskowyże i góry. Praktycznie cały czas słońce. Mimo tego, miejsce nazywane było czarną dziurą, czyli krainą bezprawia, wszechwładnych komendantów polowych i mafii narkotykowych, dla których przez lata jedyną alternatywą byli talibowie, a relacje ze światem wyznaczała Al-Kaida. Wyrok na talibów w Afganistanie zapadł po 11 września 2001 r., wraz z amerykańską operacją wymierzoną w Al-Kaidę (Enduring Freedom), a jego dopełnieniem była międzynarodowa konferencja w Bonn w końcu tegoż roku. Świat zadecydował wtedy o podjęciu działań na rzecz stabilizacji i odbudowy Afganistanu. Równolegle do operacji amerykańskiej pod patronatem ONZ powołano Międzynarodowe Siły Wsparcia Bezpieczeństwa w Afganistanie (ISAF), za które odpowiedzialność rok później przejęło NATO. ISAF pod koniec 2007 r. to blisko 40 tys. żołnierzy z 37 krajów. Podobnie chyba wyglądały barwne armie średniowieczne: mozaika mundurów i sprzętu, flag i proporczyków, językowa wieża Babel. Największymi siłami dysponują Amerykanie, ale liczne są też kontyngenty brytyjski, kanadyjski, niemiecki, holenderski, włoski i polski. To do nich należy wsparcie procesu tworzenia afgańskiej armii i sił bezpieczeństwa. ISAF wspomaga także proces odbudowy kraju, próbuje okiełznać mafie narkotykowe i podejmuje inne działania – główna baza koalicji w Afganistanie – to oprócz ruchliwego lotniska i bazy logistycznej także kilkunastotysięczne miasteczko wojskowe. Kwartały kontenerów mieszkalnych, ale też kilka sklepów, stołówki i restauracje, a nawet bazarek z miejscowymi kupcami handlującymi dywanami, szablami i lapis lazuli. Między bazą a miasteczkiem – przepaść. Tam są gliniane domy, ulice zapchane straganami i tłum przepychających się żołnierze, których dziś jest w Afganistanie około 1 200, znają Bagram głównie jako punkt tranzytowy. Sami na ogół służą na wschodzie i południu kraju, w prowincjach: Paktija (baza Gardez), Ghazni (baza Ghazni), Pakitka (bazy Szaran i Wazacha), gdzie operują główne siły (Polska Grupa Bojowa), oraz w Kandaharze – mateczniku talibów, gdzie działają jednostki specjalne. Pełnią misję na afgańskich „Dzikich Polach”. Są to tereny górzyste, rzadko zaludnione, zamieszkane przez niepokornych Pasztunów i narażone na działalność terrorystów przenikających z Pakistanu. Miejsce odciska na polskich żołnierzach swoje piętno – twarze ogorzałe od słońca, niezwyczajne w koszarach brody, chusty chroniące przez pyłem. Znaczna część z nich to weterani z Iraku i innych misji – zbyt doświadczeni, by pozować na Rambo. Tu, w pogranicznych bazach, prócz talibów i klimatu mają jeszcze jednego wroga – nudę. Baza w Szaranie to nie Bagram, wciąż jest budowana, a wokół nie ma nic. – Po służbie wielu chłopaków biega, gramy w piłkę, czasem uda się wyskoczyć do Bagram... pół roku jakoś da się wytrzymać – mówi jeden z żołnierzy. Rosjanie przyjeżdżali tu na dwa lata; tyle też służą Amerykanie – naukowcy mówią jednak, że to stanowczo za długo. Stres związany z ciągłym zagrożeniem powoduje czasem zupełnie nieprzewidziane reakcje psychologiczne czy zwykłe błędy natury militarnej. Polacy – początkowo nieodróżniani od Amerykanów albo myleni z Rosjanami – są coraz bardziej widoczni. Choć nie mają amerykańskich czy rosyjskich doświadczeń wielokulturowości i działań w różnych częściach świata ani ich środków, potrafią zyskiwać przychylność nieufnych z natury Afgańczyków swoim wyczuciem i zaangażowaniem. Najważniejsze to słuchać, co mówią i za wiele nie obiecywać – podkreślają. Strategiczny, długofalowy ciężar operacji spoczywa tu na jednostkach współpracy cywilno--wojskowej (CIMIC). Ich żołnierze mają bezpośredni kontakt z miejscową ludnością. Pomagają w budowie studni, elektryfikacji, zaopatrzeniu szkół, wreszcie – opiece medycznej (do lekarza trzeba tu jechać nawet kilkanaście godzin).– Przychodzą, najpierw faceci, ale z czasem przyprowadzają i żony. To, czego się tu naoglądałem, to moje – mówi lekarz z polskiej misji. – U nas takie przypadki tylko w książkach można obejrzeć. Te działania wsparte akcją informacyjną mają być podstawą sukcesu misji. Afgańczycy muszą uwierzyć, że będzie lepiej. Aby można było jednak budować, niezbędne jest elementarne bezpieczeństwo, które zapewniają razem z Amerykanami i Afgańczykami siły stricte wojskowe. A wschód i południe Afganistanu to obszar bardzo niestabilny, arena akcji dywersyjnych talibów. Zwalczający ich Polacy odnoszą sukcesy, ale też popełniają błędy – cieniem na naszą misję rzuciła się tragedia Nangarhar, gdzie ofiarą ostrzału padli cywile. Do sukcesów cichych, ale znaczących, należy natomiast fakt, że szkolony przez Polaków batalion afgańskiej armii w Gardez należy do najlepszych w kraju. – Nasi po prostu z nimi są, mieszkają, jeżdżą na akcje, spotykają po służbie. Dla Afgańczyków to ważne, żeby ich nie traktować z góry. Amerykanin mówi, że ma być tak, a tak, a Afgańczyk robi swoje. My spotykamy się z nimi 3–4 razy, rzucamy pomysły, dopytujemy, a Afgańczyk w końcu traktuje to jak swoje i robi, co trzeba. No i są efekty – opowiada oficer z biało-czerwoną flagą na zaznaczyli też swoją cywilną obecność. Zaledwie trzyosobowa, ale prężna misja Polskiej Akcji Humanitarnej skoncentrowała działalność w prowincji Kapisa i w samej stolicy. PAH zdołała odbudować i wyposażyć kilka szkół oraz wybudować wiele studni. Barwna legenda Afganistanu jako terenu wojowników, kalejdoskop imperiów próbujących tu szczęścia, militarne podchody i intrygi, bezrząd i bezprawie są dziś balastem dla Afgańczyków i świata. Na naszych oczach trwa próba wypchnięcia kraju z tych kolein. 15 sierpnia 2021, 16:38. 2 min czytania Talibowie nie czekali na 11 września 2021 r., gdy ostatni amerykański żołnierz miał opuścić Afganistan. Już 15 sierpnia znaleźli się Kabulu, a prezydent tego kraju miał zgodzić się zrzec stanowiska i wyjechać za granicę. Tak kończy się operacja, na którą Amerykanie wydali ponad 2 bln dol. Żołnierz ze 101. pułku powietrznego Stanów Zjednoczonych podczas misji zaopatrzeniowej w Dżalalabadzie. Afganistan 2018 r. | Foto: Allison Dinner / Forum Polska Agencja Fotografów Trwająca blisko dwadzieścia lat interwencja amerykańskich wojsk w Afganistanie kosztowała Stany Zjednoczone 2,26 bilionów dolarów, wskazują badacze z uniwersytetu Browna Raport amerykańskich naukowców nie obejmuje dodatkowych kosztów w postaci dożywotnich rent dla weteranów czy kosztu obsługi długu zaciągniętego celem sfinansowania operacji wojskowej Efektywność wydania tych środków została poddana ocenie przez ofensywę talibów, którzy zdołali dotrzeć do Kabulu jeszcze przed całkowitym wycofaniem się Amerykanów Więcej takich informacji znajdziesz na stronie głównej 11 września 2021 r. miał być datą symboliczną. Tego dnia przypada 20. rocznica ataków terrorystycznych na World Trade Center, które sprawiły, że USA zaangażowały się w wojnę w Afganistanie. 11 września Amerykanie mieli również wycofać się z tego kraju. Zdecydował o tym prezydent Joe Biden. Rocznica będzie miała jednak gorzki smak. Stany Zjednoczone Ameryki wydały bowiem 2,26 bln dol. w związku z zaangażowaniem wojskowym w Afganistanie, a brak skuteczności tej misji widzi dziś cały świat. Zobacz też: Kabul upadł. Prezydent opuścił kraj [RELACJA NA ŻYWO] Naukowcy z Watson Institute for International and Public Affair działającym na Uniwersytecie Browna, którzy wyliczyli koszty, twierdzą, że nie przestaną one rosnąć nawet po powrocie ostatniego amerykańskiego żołnierza do domu. Raport W opublikowanym w kwietniu 2021 r. raporcie zatytułowanym "Koszt wojny" badacze opisują niezwykle wysokie wydatki wynikające z najdłuższej w historii USA operacji wojskowej. Czytaj także w BUSINESS INSIDER Publikacja analizuje zaaprobowane przez Kongres szacunkowe wydatki związane z operacjami prowadzonymi zarówno w Afganistanie, jak i Pakistanie. 933 mld dol., co odpowiada za 41 proc. całkowitych kosztów wojny w Afganistanie, wyniosły wydatki w ramach Overseas Contingency Operations (OCO), czyli tej części budżetu Departamentu Obrony, która dotyczy operacji zagranicznych. Przez lata nie tylko nie były one obcinane, ale systematycznie rosły, mimo że Pentagon musiał ograniczać część swoich kosztów. Równocześnie jednak w ciągu dwóch dekad całkowity budżet Departamentu Obrony USA zwiększył się, niezależnie od wydatków w ramach OCO. Instytut Watsona wskazuje, że środki finansowe przekazywane na cele wojskowe wzrosły w tym czasie o 443 mld dol., co bezpośrednio wiążą z afgańską interwencją. Za znaczną część wydatków odpowiadają także koszty obsługi długu zaciągniętego w związku z interwencją w Afganistanie. Łączna wartość zobowiązań amerykańskich podatników, które powstały w związku z wojną wynosi 530 mld dol. , co stanowi drugą co do wielkości pozycję na liście wydatków dotyczących wojny w Afganistanie. Według badaczy Stany Zjednoczone wydały także 296 mld dol. na opiekę nad weteranami tej operacji wojskowej. Do kosztów interwencji w Afganistanie autorzy raportu zaliczają także 59 mld dol. , stanowiących część budżetu Departamentu Stanu związaną z zagranicznymi operacjami wojskowymi. Dalsza część tekstu pod video Koszty będą rosły Zdaniem ekspertów z Uniwersytetu Browna koszty zaangażowania wojsk amerykańskich w Afganistanie nie przestaną rosnąć nawet po zakończeniu operacji. Przygotowana przez nich analiza nie uwzględniała bowiem przyszłych wydatków na opiekę nad weteranami oraz zobowiązań finansowych związanych ze spłatą odsetek od długów zaciągniętych na rzecz wojny. W raporcie wskazano, że bezpośrednio w wyniku wojny w Afganistanie i Pakistanie życie straciło blisko 241 tys. osób. Było to 2442 amerykańskich żołnierzy, poległych w ramach działań w Afganistanie oraz 1144 żołnierzy wojsk sojuszniczych (w tym 43 polskich żołnierzy i jeden pracownik cywilny). Straty poniesione przez siły bezpieczeństwa i wojsko Afganistanu są szacowane na 66-69 tys. zabitych. W Pakistanie w wyniku wojny zginęło 9 314 żołnierzy i policjantów. Wojna pochłonęła także 71 tys. ofiar cywilnych (47 tys. Afgańczyków i 24 tys. Pakistańczyków). W starciach z wojskami koalicyjnymi w Afganistanie zginęło 51 tys. bojowników, w Pakistanie poległo ich 33 tys. W trakcie blisko dwudziestoletniej interwencji wojskowej zginęło także 136 dziennikarzy i ich współpracowników oraz 549 pracowników organizacji humanitarnych. Nota od wydawcy: powyższy artykuł był pierwotnie opublikowany w kwietniu 2026 r. i został zaktualizowany. Weekly oferuje analityczne spojrzenie na procesy geopolityczne zachodzące na arenie międzynarodowej, które w sposób bezpośredni lub pośredni oddziałują na politykę Stanów Zjednoczonych. To geopolityczna kolumna powstająca przy współpracy z mediami polonijnymi. Do partnerów należą: Dziennik Związkowy – największe pismo polonijne w USA, Polishexpress oraz 30 sierpnia zakończyła się trwająca 20 lat interwencja amerykańska w Afganistanie, gdy ostatni samolot należący do Sił Powietrznych USA wystartował z lotniska w Kabulu. ŹRÓDŁO: FLICKR Misja w Afganistanie była jedną z ważniejszych spraw, którymi Joe Biden jako nowy prezydent USA musiał się zająć po objęciu urzędu. Jego poprzednik, Donald Trump, wynegocjował wcześniej umowę z Talibami, czyli afgańskim fundamentalistycznym ugrupowaniem islamistycznym, w której zobowiązali się oni do zerwania związków z organizacjami terrorystycznymi, w szczególności z Al Kaidą, jednocześnie gwarantując brak wsparcia dla ataków na USA i ich sojuszników. Zapewnili również, że podejmą próby porozumienia z popieranym przez Stany Zjednoczone demokratycznym rządem. W zamian strona amerykańska przedstawiła harmonogram wycofania żołnierzy swoich oraz NATO, który ostatecznie miał w przyszłości zakończyć się całkowitym opuszczeniem kraju. Przede wszystkim Trumpowi zależało na zachowaniu pokoju przy jednoczesnym zakończeniu „niekończącej się” wojny. Takie rozwiązanie kwestii afgańskiej miało przynieść korzyści zarówno Stanom Zjednoczonym jak i ich sojusznikom, wydającym miliardy na utrzymanie baz wojskowych na innym kontynencie, jak również Talibom, którzy zyskiwali w ten sposób szersze uznanie na arenie międzynarodowej oraz większy wpływ na przyszłe losy kraju. Sam Trump liczył także, że ten ruch przyniesie mu wygraną w zbliżających się wyborach prezydenckich, do czego jednak nie doszło. Już po wygranej Bidena w jesiennych wyborach eksperci przewidywali, że Demokrata będzie chciał unieważnić podjęte przez poprzednika decyzje, gdyż chaotyczne wycofanie wojsk amerykańskich może przyczynić się do destabilizacji sytuacji w regionie. Warto przypomnieć, że amerykańska misja w Afganistanie rozpoczęła się w październiku 2001 r. na krótko po zamachach w Nowym Jorku i Waszyngtonie z 11 września. Wynikało to z pomocy, jakiej Talibowie, sprawujący w owym czasie władzę, udzielali organizacjom terrorystycznym takim jak Al-Kaida, odpowiedzialnym za wspomniane tragiczne w skutkach ataki. Jednym z “sukcesów” interwencji amerykańskiej było obalenie rządów Talibów oraz zabicie przywódców Al-Kaidy. Biden, wbrew oczekiwaniom, ocenił jednak, że cele podjętej w Afganistanie interwencji militarnej zostały osiągnięte. Poza tym jego zdaniem przedłużająca się obecność wojskowa nie gwarantowała już zapewnienia pokoju w regionie. W efekcie, 14 kwietnia 2021 r. Joe Biden ogłosił zakończenie interwencji i wycofanie wszystkich, tj. ok. 3,5 tysiąca, żołnierzy stacjonujących w Afganistanie podając jako ostateczny termin symboliczną datę 11 września 2021, czyli dwudziestą rocznicę zamachów na WTC w Nowym Jorku. Te nagłe decyzje wymusiły podobne działania ze strony państw NATO biorących udział w misji. W efekcie w krótkim czasie tysiące wojskowych i dyplomatów oraz ich rodzin musiały opuścić kraj. Ewakuacja zakończyła się dopiero pod koniec sierpnia, jednakże Talibowie podjęli działania militarne, gdy tylko Amerykanie opuścili swoje bazy. Choć spodziewano się długiej wojny domowej czy nawet podziału kraju, sytuacja wyklarowała się w ciągu ok. tygodnia. Jeszcze w lipcu prezydent USA przekonywał, że afgańska armia wyposażona jest tak dobrze, jak inne armie świata, dzięki czemu władza rządu wspieranego przez Stany Zjednoczone miała zostać utrzymana. Rzeczywistość pokazała co innego. Osamotnione siły rządowe nie podjęły realnej walki z Talibami, w efekcie poddając kolejne miasta, a ostatecznie cały kraj. Powrót rządów ugrupowania Talibów, będących islamistyczną organizacją opartą na fundamentalizmie, oznacza upadek demokracji i powrót ustroju opartego na szariacie, co wiąże się z ograniczeniem praw obywatelskich, szczególnie praw kobiet (co można było zauważyć w ostatnich protestach na ulicach stolicy Afganistanu – Kabulu). Taka sytuacja budzi również obawy o wzrost liczby ataków terrorystycznych na świecie. Tym bardziej że Amerykanie, opuszczając swoje bazy militarne, pozostawili w nich sprzęt wojskowy warty, jak oceniają eksperci, około 85 miliardów dolarów, czyli prawie czterokrotność rocznego budżetu MON. W efekcie został on przejęty przez Talibów, którzy zyskali tym samym ogromną liczbę broni, samolotów, śmigłowców, pojazdów terenowych czy dronów. Choć część sprzętu może nie zostać przez nich wykorzystana ze względu na brak w znajomości amerykańskich technologii, to pojawiają się uzasadnione obawy o sprzedaż przejętej broni na czarnym rynku. Jak gdyby na potwierdzenie tych obaw w ostatnim czasie na ulicach Kandaharu, drugiego co do wielkości miasta Afganistanu, z którego wywodzi się ugrupowanie Talibów, miała miejsce parada wojskowa, w której prezentowano „zdobycze”, między innymi w postaci samochodów opancerzonych HMMWV czy śmigłowców UH-60 Black Hawk. Zakończenie interwencji w Afganistanie Joe Biden podsumował, stwierdzając, że „era wielkich amerykańskich interwencji wojskowych mających na celu budowanie państw i demokracji, dobiegła końca”. Jednocześnie wskazał również, że Stany Zjednoczone zmagają się obecnie z wyzwaniami na wielu frontach ze strony Rosji czy Chin i nie stać ich na utknięcie w Afganistanie na kolejne lata. Zaznaczył także, że biliony dolarów wydane na tę misję mogłyby zostać lepiej zagospodarowane i wesprzeć rozwój kraju. Prezydent zapowiedział też, że USA nadal będą walczyć z terroryzmem, jednakże bez prowadzenia wojny lądowej. Poza tym Stany Zjednoczone będą dbać o prawa człowieka, działając nie poprzez interwencje wojskowe, ale za pomocą dyplomacji, nacisku i budowania międzynarodowych koalicji. Szybka ewakuacja wojsk z Afganistanu oceniana była już za czasów Trumpa jako niosąca ze sobą prawdopodobieństwo wojny domowej, kryzysu humanitarnego, a także prawdopodobnej nowej fali uchodźców. Stąd też decyzje podjęte przez Joe Bidena zostały negatywnie ocenione zarówno przez sojuszników USA, jak i samych Amerykanów. Ostatnie sondaże w USA pokazały, że militarna interwencja w Afganistanie zakończyła się według większości obywateli porażką dla ich kraju, co znajduje także odzwierciedlenie w poparciu dla urzędującego prezydenta. Zanim zostały podjęte decyzje związane z ewakuacją, według sondaży Biden cieszył się poparciem w okolicach 60%, podczas gdy sierpniowe badania pokazały spadek do 46%. Wydaje się, że te zbyt nagłe i chaotyczne opuszczenie Afganistanu sprawiło, że 20 lat amerykańskiej obecności w tym kraju zostało zmarnowane, a efekt końcowy będzie podobny do sytuacji zastanej w 2001 r. Poczucia porażki dopełniły zamachy bombowe w Kabulu, do których doszło w czasie ewakacji na lotnisku , a które doprowadziły do śmierci ponad 80 osób, w tym 13 żołnierzy USA. Do ich zorganizowania przyznało się tzw. Państwo Islamskie. Podsumowując, omawiane wydarzenia z pewnością wpłyną na postrzeganie USA na arenie międzynarodowe. Można też ocenić, że nowy prezydent „nie odnajduje się” zbyt dobrze w kwestiach dyplomatycznych, co pokazały także działania w relacjach z Rosją. Mowa tu choćby o kwestii Nord Stream 2, w związku z którą administracja Bidena kilkukrotnie zmieniała zdanie, przekonując najpierw o „wykorzystaniu wszystkich narzędzi” do powstrzymania Rosjan od dokończenia projektu, by kilka miesięcy później dać zielone światło na kontynuację projektu. To wszystko może przyczynić się do powolnej utraty przez Stany Zjednoczone pozycji „supermocarstwa”, za które jeszcze na początku wojny afgańskiej były uważane. Autor: Jakub Łyjak Jakub Łyjak ukończył prawo na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu oraz ekonomię na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Studiował również Business Administration (Betriebswirtschaftslehre) na Westfälische Wilhelms-Universität w Münster. Doświadczenie zawodowe zdobywał w branży prawnej oraz organizacjach pozarządowych, Polish Entrepreneurship and Leadership Association oraz Center for American Studies. Wesprzyj nas Jeżeli przygotowane przez zespół Warsaw Institute treści są dla Państwa przydatne, prosimy o wsparcie naszej działalności. Darowizny od osób prywatnych są niezbędne dla kontynuacji naszej misji. Wspieram Wszystkie teksty publikowane przez Fundację Warsaw Institute mogą być rozpowszechniane pod warunkiem podania ich źródła oraz autora. Obrazy nie mogą być wykorzystywane bez pozwolenia. {"type":"film","id":633464,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/serial/Misja+Afganistan-2012-633464/tv","text":"W TV"}]} powrót do forum serialu Misja Afganistan 2012-11-11 22:41:05 Jak się ma wspaniałe krajobrazy, super aktorów, dobry sprzęt, świetnych specjalistów od pirotechniki, walki i broni, to można robić super serial/ się kręci w Polsce na poligonie, aktorzy to średnia liga polska, do dyspozycji są trzy maszyny na krzyż, kaskaderzy to ewentualnie fachowcy od fajerwerków to jest się mocno w d... .Co wtedy? Można poszukać jakieś furtki, jak na przykład (pierwszy z brzegu pomysł) zadbać o maksymalny realizm, taki żeby aż zęby bolały, żeby, czy się to podoba szerokiej publiczności czy nie, prawda o misjach lała się z to jest trudniejsza droga, bo zakłada ryzyko. Film się może szerokiej grupie odbiorców nie podobać. A przecież trochę się hamerami ropy wyjeździło na poligonie, więc musi zwrócić. Łatwiej jest oprzeć serial na osobistych porachunkach, gmatwaniu, kombinowaniu, nagromadzeniu jakiś zastanych konfliktów, poprzedzających akcje samego serialu zdarzeń. Łatwiej, bo wtedy jak w Modzie na Sukces można chodzić gadać, gadać i gadać... a na akcjach trzeba się tylko skupiać na zbliżeniach, twarzach, skałach i piasku. Polak potrafi... zrobić gówniany serial! cubic_2 Polak to potrafi tylko narzekać!!!! Żenujące sa te wypowiedzi. Powiedzialbys to w twarz rezyserowi??? Gowno!! A jeśli byś powiedział to znaczy ze szkoda czasu nawet odpisywac na te malkontenckie gadki. W internecie odważny jestes. anonimczlowiek Nie rozumiem! A może łatwiej zwracać uwagę na pozytywy? Jak nie będziemy sie uczyć na błędach (ktorych realizatorzy sie nie wystrzegli oczywiście) to nic nie zrobimy nigdy. A tak przynajmniej podejmują próby. Może druga seria już bedzie odwazniejsza?? Może cos sie ruszy w tej sprawie! Ale doceniajmy ze sa takie projekty a nie tylko m jak miłość i tym podobne, albo jak kino lepszej jakości to tylko dramat psychologiczny z alkoholem i patologia w tle... M1920 ocenił(a) ten serial na: 3 anonimczlowiek Haha, jak pada stwierdzenie "w twarz byś mu tego nie powiedział!" to od razu wiadomo, że prowadzona jest rozmowa ch*** z butem, ale w tym wypadku to już przebłysk wyjątkowego geniuszu. Winszuję, napisz coś jeszcze. M1920 Po pierwsze to,Taka jest prawda...Tak samo jak ty byś mi w twarz nie powiedział tego co teraz napisałeś. Bo jestes cwany z klawiatura w rekach. I zal mi ciebie koleszko. A po drugie to jak Ty kuta*inko mozesz w ten sposob napisac, nie znajac drugiego czlowieka?? Z reszta ch... to swiadczy o twoim poziomie a twój poziom to dno i zero szacunku dla ciebie koleszko. szkoda czasu na ciebie. pozdrawiam cie serdecznie i najmocniej sciskam! M1920 ocenił(a) ten serial na: 3 anonimczlowiek No tak, bardzo się ciebie boję i brałbym nogi za pas, jak tylko bym cię zobaczył. I że jesteś analfabetą też bym ci nie powiedział z tego strachu. M1920 "koleszko" pisałem specjalnie, bo z "Koleżko" nie masz nic wspólnego. Nie o strach tu chodzi. Ściskam raz jeszcze!!!!!! :) M1920 ocenił(a) ten serial na: 3 anonimczlowiek No no. A przecinków nie stawiałeś, żebym był jeszcze bardziej przerażony. Ściskaj kolegów w gimbazie, pedale. anonimczlowiek Ok, anonim, czyli nie wolno wyrazić swojego zdania, bo Tobie się podoba i każdy kto skrytykuje jest "żenujący", "w twarz by nie powiedział" itd?? Moim zdaniem jeszcze nie jest za późno na leczenie! A tak a propos to żołnierze mają podobne zdanie. Poniżej link do ciekawego artykułu. Może przeczytasz anonim? Zakładając oczywiście, że czytanie ze zrozumieniem Ci jako tako wychodzi... cubic_2 chłopie... To sa opłacane artykuły przez konkurencje. Znam bardzo wielu żołnierzy, i maja kompletnie inne zdanie. Przede wszystkim rozumieją tak zwane "naginanie" rzeczywistości na potrzeby fikcyjnego obrazu filmowego. Tylko ograniczony człowiek bedzie ten serial traktował jak dokument. To jest wszystko FILM. Weźmy przykład np. Filmu ktory ma nr 1 w rankingu na tym portalu. Myślisz ze ludzie którzy siedzieli w więzieniach uwierzyli w to ze koleś przez dwadzieścia lat wydlubal 5metrowa dziurę w ścianie młotkiem wielkości długopisu?? A w skazanych na shawshank to jest opowiedziane. Dystansu troche!!! powtarzam... to jest FILM!!!!!! Gdyby misja Afganistan była zrobiona z tym samym scenariuszem i z taka sama jakością ale przez Amerykanów, nikt by sie nie przypier... Do takich rzeczy jak sie przypier... Teraz. Z reszta. Nie ważne. Pozdrawiam!! anonimczlowiek Nie zgodzę się z Tobą. Tak jak napisałem w pierwszym wpisie: rozumiem, że mają ograniczenia budżetowe itd, ale skoro już je mają to trzeba wtedy wyeksponować to co się ma, czyli na przykład zatrudnić świetnych aktorów, a niestety Małaszyński to nie jest najlepszy polski aktor. Co do wtop w serialu to nie czepiam się jakiś tam szczegółów w osprzęcie, to jest pestka. Ale na przykład tekst w filmie o tym, że kobiety nie jeżdżą na patrole, a tak naprawdę jeżdżą to jest brak profesjonalizmu scenarzystów i reżysera. Sorry, taka prawda. Bo za wpadki z kostiumami, kostiumograf powinien dostał ochrzan, ale powiedzmy, że jest to drobny błąd. Mój największy zarzut do serialu, to zrobienie z niego "Mody na sukces". Ta historia z szóstego odcinka o śmierci brata itd była lekko żenująca. No i to tyle. cubic_2 > Mój największy zarzut do serialu, to zrobienie z niego "Mody na sukces". Wiesz, ciezko to traktowac jako zarzut. Ten film w zamierzeniu mial wlasnie byc "Moda na sukces" w otoczce Afganistanu. I gdyby sie na tym skonczylo to bym zlego slowa nie rzekl (tzn oprocz tego, ze szkoda na to ich kasy i mojego czasu). Ale wbrew wczesniejszym zapowiedziom rezyser jednak nieudanie probuje w niego na sile wtloczyc elementy wojenne. Wroc. Probowal na poczatku bo z kazdym odcinkiem serial zakreca w strone oryginalnego zamiaru swojego tworcy. Tak wiec niedlugo zobaczymy tadam.... scene milosna w Rosku :) anonimczlowiek > Gdyby misja Afganistan była zrobiona z tym samym scenariuszem i z taka sama jakością ale przez Amerykanów, nikt by sie nie przypier... ??? Czyli niby uwazasz ze wszyscy ktorzy krytykuja MA sa jakimis bezmyslnym amerykanofilami??? Oczywiscie, ze by sie przy... bo jak sie oglada stek bzur w filmie, ktory powtorze raz jeszcze bo do Ciebie to najwyrazniej nie moze dotrzec, byl reklamowany przez producenta jako 'wiernie oddajacy rzeczywistosc misji w Afganistanie' to raczej maja prawo do krytycznych wypowiedzi co do tej wiernosc?> powtarzam... to jest FILM!!!!!! Czyli mozna sprzedac kazda bzdure? Bo widz sie nie skapnie? Zeby daleko nie szukac taka np jak pomocnik sapera, ktorego jedynym zadaniem bylo wystawienie 4 liter na zewnatrz BRDM'a zeby mu je ktos odstrzelil? Jesli dla Ciebie takie smaczki sluza budowaniu napiecia to pomine dalszy komentarz milczeniem. Bo ja w przeciwienstwie do Ciebie nie lubie jak sie na sile obraza moja inteligencje. chochla72 Ja tez nie lubię jak mnie twórcy traktują jak debila. Ale niestety jest tez inna strona... Mianowicie taka ze większość społeczeństwa to raczej nie wymagający widz, wiec chcąc miec w miarę satysfakcjonujaca oglądalność muszą równać w stronę większości a nie mniejszości. Taka jest niestety prawda. Z tego co wiem następny odcinek po tych dwóch melodramatycznych ma iść już wszystko w stronę większej ilości "akcji". Bo przyznaje racje... 5 i 6 odcinek to lekka moda na sukces, ale staram sie byc wyrozumiały i wiem ze takie odcinki tez sa potrzebne niestety. Rozumiem wszystkie zarzuty itd, ale tak czy siak warto sie przyjrzeć temu ze podejmują próby i może naucza sie na błędach kiedys i cos powstanie takiego co mozna bedzie oglądać z zapartym tchem przez wszystkie 13 odcinków. Ps. To jest błąd producentów skoro faktycznie zapowiadali ten projekt jako oddajacy rzeczywistość. Ale tutaj tez jest inna strona. Takie melodramatyczne tematy rodzinne, zemsta, brak odwagi to jest rzeczywistość Afganska. Tak tam jest. I żołnierze o tym mówią. To ze ich zony czekają w Polsce itd. Może niektóre sytuacje sa mocno "podciagniete" w celu budowania dramaturgii, ale większość jest oparta na faktycznych wydarzeniach. anonimczlowiek niestety nie mogę się z Tobą zgodzić, jest szereg filmów wojennych nakręconych w sposób profesjonalny, gdzie twórcy chcieli oddać realia wojny z maksymalnym realizmem np wspominana już Kompania braci . . . rozmawiałem na temat tego filmu z wieloma ludźmi, również takimi, którzy w ogóle nie interesują się tematyką wojenną, wojskowością i militariami i zapewniam Ciebie że nie trzeba było stosować skrótów myślowych, robić psychodramy itp. by widzowie docenili co oglądają, tego samego zdania jestem w stosunku do MA . . . w tej chwili jak poczytasz opinie na filwebie to większość jest negatywna, są to mocne uzasadnione opinie, gdzie ludzie mają wiele rzeczowych uwag co do przede wszystkim realizmu, wykorzystanego sprzętu, zachowania się wojaków w warunkach bojowych i szeregu innych aspektów filmu, które były niezależne od budżetu, wystarczyło pogadać z ludkiem który tam był i brał udział w bojowych akcjach i dostosować się do jego rad . . . nie sądzę że większość z krytycznych opinii spowodowana jest naszym narodowym negatywnym podejściem - tłumaczenie sobie tego w Twój sposób jest niepoważne, reżyser zrobił kupę, bo co ? większość społeczeństwa to idioci ? więc by osiągnąć komercyjny sukces i zaadresować film do jak największej rzeszy fanów zrobił film dla idiotów ? tak rozumiem Twoje wypowiedzi, lecz nie rozumiem dlaczego starasz się jeszcze bronić twórców serialu . . . anonimczlowiek > Z tego co wiem następny odcinek po tych dwóch melodramatycznych ma iść już wszystko w stronę większej ilości "akcji"Nie wiem czy sie cieszyc czy smucic z tego powodu> Rozumiem wszystkie zarzuty itd, ale tak czy siak warto sie przyjrzeć temu ze podejmują próby (Taka mala dygresja: ogladales "Imperium kontratakuje"? Yoda w pewnym momencie mowic do Luka: "Do it or do it not, there is no try")Ja tego nie kupuje. Albo cos zaczynasz robic ale wtedy rob to porzadnie albo daj sobie spokoj bo inaczej wychodzi z tego niestrawna papka dla oczu.>Mianowicie taka ze większość społeczeństwa to raczej nie wymagający widz, wiec chcąc miec w miarę satysfakcjonujaca oglądalność muszą równać w stronę większości a nie mniejszościTo czemu sie tak rzucasz, ze mniejszosc tego nie kupuje i to krytykuje? >Takie melodramatyczne tematy rodzinne, zemsta, brak odwagi to jest rzeczywistość AfganskaPomine litosciwym milczeniem ewidentne bzdury w pokazywaniu tej 'rzeczywistosci' i jako moj komentarz pozwole sobie jedynie wkleic cytat z maila "cubic_2" "Tak jak napisałem w pierwszym wpisie: rozumiem, że mają ograniczenia budżetowe itd, ale skoro już je mają to trzeba wtedy wyeksponować to co się ma, czyli na przykład zatrudnić świetnych aktorów"Bo gdyby jeszcze gra aktorska byla na jakim takim poziomie. Ale to co widze wola o pomste do nieba. Na palcach jednej reki mozna policzyc aktorow, ktorych da sie ogladac. Reszta niestety jest tak sztuczna, ze po prostu nie da sie czasami patrzec na ekran telewizora. >może naucza sie na błędach kiedys i cos powstanie takiego co mozna bedzie oglądać z zapartym tchem przez wszystkie 13 odcinków. A po co sie uczyc na swoich bledach? Nie lepiej i taniej na czyis? Dlaczego nie zrobili filmu, ktory daloby sie ogladac przez 13 odcinkow TERAZ? anonimczlowiek "Bo przyznaje racje... 5 i 6 odcinek to lekka moda na sukces, ale staram sie byc wyrozumiały i wiem ze takie odcinki tez sa potrzebne niestety. Rozumiem wszystkie zarzuty itd, ale tak czy siak warto sie przyjrzeć temu ze podejmują próby i może naucza sie na błędach kiedys i cos powstanie takiego co mozna bedzie oglądać z zapartym tchem przez wszystkie 13 odcinków. " Kurcze, jak mi się coś nie podoba to po prostu mi się nie podoba, a nie staram się być wyrozumiały :) A Ty albo jesteś bardzo naiwny i tak bardzo chcesz zobaczyć dobry serial w tej tematyce, że na wszystkie niedociągnięcia patrzysz przez palce. Albo masz coś wspólnego z twórcami/aktorami tego serialu. Albo po prostu jesteś tak dobrym człowiekiem, że cenisz ludzi za samo staranie. Jeżeli to ostatnie to duży.... ale i lekko zdziwiony... szacun! cubic_2 zaangażowanie i upór z jakim anonimczlowiek broni tej kupy, utwierdza mnie w przekonaniu, że nie jest jedynie widzem, wiedza na temat fabuły przyszłych odcinków daje mi pewność, że kolega jest związany z twórcami filmu . . . cubic_2 Kogo masz dokładnie na mysli jeśli chodzi o aktorów?? Ja kupuje Zboja, Młodego i Mamuta. Żądło i jego ciagle te same przygryzane wargi cwaniackie sa dla mnie do przejścia. Tani chwyt na cwaniaka. Malaszynski faktycznie gra dość schematycznie. Zboj jest konkret, Młody w tym co mu napisali jest na prawdę dobry mimo ze scenariusz dla niego był dość brutalny, ale jestem ciekaw przemiany jego, a Mamut jest czasem przerysowany ale to sie w miarę sprawdza. Reszta faktycznie średnio bardzo. Jeszcze Major Szeliga daje radę. Ps. Ja nie bronię tego serialu, tylko daje mu szanse. Po 13 odcinkach, wrócę na forum i napisze czy przyznaje wam 100% racji. Nie wykluczam tego ze tak sie stanie. Tylko proszę nie porównujmy MA do Kompanii Braci. Tam jeden odcinek kosztował tyle co tu cały serial. Dwa światy rożne. Jeszcze jeden aspekt. Pamiętajmy ze canal+ to mimo wszystko komercyjna stacja i w takim przypadku obnażenie prawdy jest możliwe bo ta stacja musiała dostać zgodę od wojska na udostępnienie sprzętu i tym samym wojsko miało wgląd w scenariusze, musieli wiedzieć na co sie zgadzają. Wiec te scenariusze nie mogły demonstrowac bezsensu tej misji itd. Musiała to byc polowiczna reklama wojska. I przedstawienie go w świetle przykoloryzowanym, troche pseudo bohaterskim. Jezeli wojsko by uznało ze ten serial godzi w dobre imię WP na pewno by nie wydali zgodę na sprzęt! Nie wiem. Może jestem za mało radykalny. Ale tak jak mówiłem. Daje szanse!! anonimczlowiek "Po 13 odcinkach, wrócę na forum i napisze czy przyznaje wam 100% racji."Trzymam za słowo. anonimczlowiek proszę czytać posty ze zrozumieniem, nie porównywałem tych seriali ze sobą, bo MA nie ma polotu do BoB, posłużyłem się przykładem Band Of Brothers, by Tobie uzmysłowić, że nie trzeba robić z widza idioty by nakręcić serial który trafi w szerokie spektrum publiczności . . . znam ludzi, którzy nienawidzą kina wojennego i oglądali BoB z zapartym tchem, więc argument że serial jest nakręcony w cienki sposób bo widz w Polsce jest mało wymagający jest moim zdaniem chybiony . . . cortez_3 "argument że serial jest nakręcony w cienki sposób bo widz w Polsce jest mało wymagający jest moim zdaniem chybiony" A moim zdaniem żenujący i nawet trochę chamski anonimczlowiek > Tam jeden odcinek kosztował tyle co tu cały serialNo nie wiem czy koszt odcinka pt. Bastogne faktycznie byl tak olbrzymi (pominmy gaze aktorow, rezyserow, producentow, chodzi mi tylko o koszty sprzetu, efektow specjalnych itd). I pomimo akcji dziejacej sie praktycznie w jednym miejscu mial wiecej dramatyzmu niz to co do tej pory obejrzalem w 5 odcinka MA. O swojej półrocznej misji w Afganistanie opowiedział nam żołnierz z Jednostki Wojskowej w Bolesławcu. Wyjazd na misję to decyzja podejmowana samodzielnie. Misja w kraju, gdzie trwa wojna, jest dla żołnierza sprawdzeniem samego siebie – jako zawodowca, przyjaciela, człowieka. Bywa tak, że zimny i nieprzyjazny kraj zostanie w mężczyźnie na zawsze. Jako miejsce, o którym mówi z szacunkiem; kraj wroga, akcji wojennych, bosych dzieci biegających po śniegu oraz targów, na których ludność tubylcza sprzedaje wyrabiane przez siebie ozdoby. Wyjazd na misje jest poprzedzony szkoleniem, które ma za zadanie nauczyć żołnierzy obsługi sprzętu używanego w kraju docelowym oraz zgrać grupę wyjazdową. Techniczne umiejętności i poznanie broni, którą się będzie obsługiwało, jest najłatwiejszym etapem. Ludzki charakter to coś, co należy rozszyfrować. To, jaki jest partner i na co go stać, przekłada się na to, czy w stresie przeładuje broń i zajmie odpowiednią pozycję, czy pozostanie w ukryciu sparaliżowany przez stres. Podczas szkolenia ważna jest obserwacja, jak kolega podchodzi do wykonania najprostszych czynności. Czy nie uważa się za zbyt ważnego, by wykopać dół czy pociągnąć kable. Jego duma może zagrozić życiu innych. Według oceny żołnierzy, poligon przygotowuje do wyjazdu w około 60 procentach. Na to, na co nie da się przygotować, to warunki atmosferyczne, obcość kraju i to, co wychodzi z ludzi w trakcie misji. Cechy charakteru, których na poligonie w Trzebieniu nie dało się poznać. Jedną z nich jest pazerność na pieniądze. Liczenie zadań płatnych, które wykonał kolega i pretensje o to, że zarabia się mniej. Po kilkumiesięcznych szkoleniach transportuje się grupę do bazy w Afganistanie. Trwa to nawet kilka dni. Z przesiadkami i noclegami w bazach tranzytowych. Najlepiej myśleć, uważa nasz rozmówca, że jest się przygotowanym najlepiej jak można, a to, co się stanie na miejscu, będzie się oceniać na bieżąco. Po przyjeździe do afgańskiej bazy docelowej szokuje perfekcyjna amerykańska organizacja życia na miejscu. Transport, obsługa stołówki. Kultura i szacunek, jakim darzą się żołnierze. Wracając do bazy po patrolu ma się wszystko zapewnione. Odpoczynek, prowiant, kontakt internetowy z bliskimi. Jednym z pierwszych zadań bolesławianina była warta na wieży. Czterogodzinna obserwacja. Kontrolowanie, kto zbliża się do obozu. W dzień było znośnie. Dobra widoczność. Ale noce były złe. Ciemne, tak że nawet z noktowizorem niewiele można było dostrzec. Grupa z Bolesławca podzieliła się. Żołnierze określili swoje prywatne sympatie, ale razem dotarli się tak, że podczas wykonywania zadania działali jak jedna osoba. Nigdzie, tak jak w Afganistanie, nie mieli świadomości, że w pojedynkę nic nie znaczą. Wytłumaczenie, czym jest poczucie stałego zagrożenia, komuś, kto nigdy go nie odczuwał, jest najtrudniejsze. Wojna bez regularnej bitwy jest trudna do opisania. Wróg bez munduru wymyka się prostej ocenie. To może być afgański chłop, którego pilnuje się podczas pracy w bazie. Miły i sympatyczny, który szuka kontaktu i pozdrawia po angielsku krótkim „Hello, how are you?”. Wróg, który może podłożyć ładunek wybuchowy lub sprzedać informację na temat bazy. Wróg, który nagle staje się ofiarą. Jak dwaj afgańscy traktorzyści, którzy przyszli, jak inni tubylcy, zarobić w bazie na życie dla swoich rodzin. Pracowali jeden dzień. Nazajutrz ich głowy podrzucono pod bramy obozu. Aby pokazać, że wrogiej armii się nie pomaga. Ludność cywilna związana jest z talibami albo terrorem, albo więzami rodzinnymi lub plemiennymi. Jak więc myśleć o biednych rodzinach, które w najcięższą zimę, w kamiennym domku palą w piecu przez chwilę rano i wieczorem? Wróg czy ludność cywilna? O ich dzieciach ubranych w szmaty i boso wypasających kozy, które jak szarańcza wyjadają marne trawy wokół bazy? O drobnych rzemieślnikach, którzy na targu sprzedają ozdoby i inne wyroby wykonane ręcznie, by zarobić na dzienny posiłek? O ludziach, którzy mimo cywilizacyjnego rozwoju pozostali na etapie tak głębokiego zacofania i biedy, że najbiedniejsza osoba w Polsce byłaby dobrze sytuowana w afgańskiej wiosce. Żołnierz myśli o tubylcach otaczających bazę. Obok łóżka zawsze w pogotowiu trzyma się karabin, kamizelkę kuloodporna, nóż – wszystko co niezbędne podczas ataku, kiedy trzeba się bronić lub ewakuować. Kiedy się wraca do Bolesławca po misji w Afganistanie, jest się wdzięcznym. Za dobrobyt, posiłek, rodzinę, spotkania z przyjaciółmi, spacer po lesie, zieleń. Misja potrafi dać żołnierzowi pewność, że się sprawdził w swoim zawodzie, że podołał. Może też powtórnie wezwać do powrotu tam, gdzie stawia się dwumetrowe mury chroniące przed burzami ze śniegu i piasku, zasieki z kolczastego drutu chroniące bazę. Gdzie brak dróg, a te które rozjeżdżają samochody, znikają po kilku miesiącach. Gdzie klimat i ziemia nieprzychylne są ani żołnierzom, ani Afgańczykom. Tak jak wojna.

misja w afganistanie forum